kwietnia 09, 2021

Recenzja silnie regenerującego balsamu do ciała Eveline - Viva Organic

Gdy razem z Dziewczynami z #blogerkipolecaja pisałyśmy o rytuałach, które nauczyło nas blogowanie, spora część z nas wymieniła balsamowanie. Między innymi ja, choć wciąż zdażają mi się małe przestoje, gdy zapominam o tej części pielęgnacji. Żeby temu zapobiec nie pozwalam sobie na dni leniucha - to te dni, gdy mówię sobie że jednorazowo odpuszczam, ale jutro już wrócę do dobrego nawyku. Tak się zaczynają zaniedbania ;). Pomaga też fakt, że postawiłam sobie balsam w łazience na wierzchu i widząc go, z automatu po niego sięgam. 

Co więcej, cenię sobie wygodne opakowania. Dlatego podczas zakupów stwierdziłam, że sprawię sobie takie z pompką. Wybór miałam całkiem spory - na szczęście producenci coraz częściej decydują się na taką, jakże wygodną formę aplikacji. Ostatecznie skusiłam się na eveline, jako że poza kolorówką, dawno nie sprawdzałam ich asortymentu.

Jak się mi sprawdził? Zapraszam na recenzję.

recenzja balsamu eveline

Eveline, Viva Organic, Silnie regenerujący balsam do ciała `Biosyrop klonowy + malina nordycka`

Tak jak wspomniałam, balsam ma bardzo wygodne opakowanie. Poza aspektem braku konieczności gimnastykowania się z odkręcaniem i zakręcaniem śliskimi rękami wieczka, to także fakt, że pompka dozuje nam jakąś ilość. W przypadku gdy sama sobie dozowałam ilość produktu, zdarzało mi się wylać go ciut za dużo (choć w sumie, po namyśle, mógł to być plus, bo dodatkową dawkę aplikowałam na łokcie, o których rzadko się pamięta).

Idąc dalej, produkt bardzo ładnie, perfumowo pachnie. Jest to taki typowy zapach balsamów, lekko migdałowy, może trochę shea. Raczej nie syrop klonowy ani malina.

Konsystencja zaś, jak możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach jest bardzo gęsta i treściwa. Dwie pompki są wystarczające na pokrycie całej nogi odpowiednią ilością balsamu by jakaś warstewka była, ale bez smug i zbędnego nadmiaru. 

Treściwość idzie w parze z porządnym nawilżeniem. Zwłaszcza przy rezolutnym stosowaniu możemy się cieszyć miękką, gładką i błyszczącą skórą.


Podsumowując, to bardzo fajny produkt do codziennego użytku - ma sporą pojemność, wygodne opakowanie, fajną konsystencję i dobry stopień nawilżenia. Czego chcieć więcej? Ja niczego więcej nie oczekuję i jestem z niego bardzo zadowolona.

A Wy czego obecnie używacie do nawilżania ciała?

22 komentarze:

  1. Też bardzo polubiłam ich balsamy! Dobrze nawilżają, mają fajne zapachy i wygodne opakowania :) Miałam malinę i mango, które Ci mega polecam. Dawniej pewnie jeszcze jakieś starsze wersje, ale nie pamiętam. Teraz kusi mnie wariant kokos, limonka matcha bodajże. Głównie jestem ciekawa zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połączenie kokosa, limonki i matchy zdecydowanie jest ciekawe. Sama bym chciała to powąchać ;).

      Usuń
  2. Ja tradycyjnie się prawie nie balsamuję :D Ale zaczynam powoli już o tym myśleć-będziemy odkrywać ciało i musi być nawilżone :) Obecnie mam otwarty balsam w sprayu Vaseline, ale chodzi za mną krem do ciała Dove - ilekroć go mam, cudem zużywam do końca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak z tym vaseline? Spray to dość nietypowa forma aplikacji jak na balsam ;)

      Usuń
  3. Dawno już nie miałam żadnego balsamu Eveline, ale kiedyś dość często u mnie gościły i byłam z nich zadowolona. Nie mam wielkich problemów ze skórą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam go i bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja of kors, że balsam eveline do ciała już kilka miesięcy katuję 😁 Upodobałam sobie ten z mango I Love Vegan food ❤️

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogólnie wolę bardziej pachnące balsamy, bo oprócz pielęgnacji, mają mi też sprawiać przyjemność w trakcie aplikacji :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że pięknie pachnący zapach jest dużym plusem. Najładniej pachnący balsam jaki miałam był z mydlarni świętego franciszka z nutą mango i brzoskwinii. Ale był genialny!!

      Usuń
  7. U mnie właśnie pomogło przestawienie balsamu z łazienki w pobliże łóżka :D Jestem w trakcie zużywania moich balsamowych zapasów i właśnie wybieram kolejny do zużycia. Z Eveline miałam kiedyś balsam '5 mleczek' - dobrze działał i bardzo szybko się wchłaniał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja się balsamuję w łazience, od razu po wyjściu z wanny. Każdy ma swoje rytuały ;). Nie słyszałam o balsamie o którym wspomniałaś ;)

      Usuń
  8. Jak już zużyję swoje zapasy to sięgnę i po niego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W balsamowaniu nie jestem regularna, ale oczywiście wiosną moja motywacja wzrasta. ;) Jeszcze nie miałam odczynienia z balsamami Eveline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosną mam wrażenie że wzrasta motywacja do wszystkiego <3

      Usuń
  10. Sprawdzę go w drogerii i być może wypróbuję. Póki co męczę jakiś inny niezbyt dobry balsam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :). Staram się na wszystkie odpowiadać i odwiedzać blogi komentujących ;)
Zgodnie z rozporządzeniem RODO zostawiając komentarz zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.