grudnia 04, 2021

Blogmas #4 - recenzja masła do demakijażu faceboom

Dzisiaj mały przerywnik od świątecznej tematyki - myślę, że jedyna w tym miesiącu recenzja. Chciałam skończyć jeszcze w tym roku zadanie, które narzuciłam sobie jesienią - przetestowanie wszystkich dostępnych w drogerii maseł do demakijażu. Do tej pory zrecenzowałam:

🎄Fluff balsam do demakijażu malina i migdały

🎄INGRID, masełko malinowe do demakijażu twarzy

Mamy jeden do jednego - jeden hit i jeden bubel. Co przeważy? Czy drogeryjne marki umieją w masła? Przekonajmy się ;).

Faceboom, superstar, masło do demakijażu, każdy rodzaj cery, odwodniona, szara, pozbawiona blasku

Masło jest wręcz idealnie zabezpieczone. Posiada folijkę plus kartonowe opakowanie, zawierające wszelkie niezbędne informacje. Z tego powodu etykieta jest minimalistyczna i posiada tylko podstawowe informacje. Wizualnie opakowanie jest totalnie w stylu faceboom, z dominującym kolorem jagodowym.

Pod odkręcanym wieczkiem, znajdujemy równie fioletowe masło. Jeśli chodzi o zapach, moja siostra, której także kupiłam ten produkt i testowałyśmy go równolegle, podsunęła mi idealne porównanie. Pamiętacie zapachowe gumki do ścierania? To ten kosmetyk pachnie dokładnie tak samo. Niezły powrót do przeszłości 😉. 

Konsystencja produktu jest miękka, masełkowata, zaś pod wpływem ciepła palców zmienia się w olejek. Dzięki bogu, zmywa się równie gładko, co rozprowadza po skórze. Bez problemu radzi sobie z domyciem makijażu twarzy. Rozpuszcza nawet maskarę, choć w moim przypadku wiązało się to z mgłą na oczach, więc odpuściłam. Nie przeszkadza mi domywanie oczu micelem, więc nie uznaję efektu mgły za wielką wadę. U mnie powodują to prawie wszystkie produkty do mycia twarzy. Nawet te rzekomo łagodne dla oczu.

Od września do demakijażu używam tylko maseł, co w połączeniu z mało skomplikowaną pielęgnacją (minimalizm wygrywa), pozwala mi się cieszyć miękką i dobrze nawilżoną skórą. Choć teoretycznie skończyłam testy maseł, na pewno przez zimę zostanę przy produktach do oczyszczania na bazie olejków. 

Poniżej możecie zobaczyć konsystencję masła.





Wydaje mi się, że jest to dość podobny produkt do fluff. Opakowanie kształtem, a nawet w dotyku, jest takie samo. Konsystencja wydaje się bardzo podobna, jak nie identyczna. Jedyne co je różni to zapach - pozostaje wybrać czy wolicie malinową mambę, czy starą, dobrą gumkę do ścierania 😉. Sama nie potrafię wybrać, którą wersję wolę... Oba zapachy mi pasują.

Cieszę się, że kończymy tę serię pozytywnym akcentem i z całkowitą pewnością, mogę stwierdzić, że drogerie dają radę z wypuszczaniem porządnych maseł do demakijażu. Teraz może poszukam jakiś olejków. Przez lata zima kojarzyła mi się z oczyszczaniem twarzy za pomocą olejków bielendy, a odkąd zostały wycofane, zostałam zmuszona szukać alternatywy.

Polecacie jakieś fajne olejki do demakijażu? Używałyście już jakiegoś drogeryjnego masła?

18 komentarzy:

  1. nigdy nie miałam takiego kosmetyku, muszę się wreszcie zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałam o nim, ale chyba zdecyduję się po raz kolejny na Fluff, bo uwielbiam zapach i działanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działanie jest bardzo podobne, zapach już mocno się różni :)

      Usuń
  3. O nie, ten kosmetyk nie jest dla mnie. Mam ulubione kosmetyki i moja twarz nie lubi gdy się je zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że jak długo używam jednego, to moja skóra się przyzwyczaja i już nie widzę efektów na skórze 🤷🏻‍♀️

      Usuń
  4. To porównanie do gumki zapachowej mnie rozbawiło i zaskoczyło, sama nie wiem czy jest to zachęcające :D Tak czy siak mam ten produkt na wish liście i na pewno kupię! Teraz chcę zużyć jeden płyn micelarny, jak to mi się uda to otwieram fluff :D Z olejków chcę też vianka przetestować, a sama polecam Ci żel olejek Tołpa :) Chociaż wiem, że nie byłaś przekonana po recenzji.
    Ps. Że tylko jedna recenzja w grudniu? wow! jestem ciekawa co wymyślisz przy codziennym pisaniu postów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myślałam o zachęcaniu, pisałam jak jest :D. Z olejków bardziej myślałam o eveline albo lirene. Widziałam w hebe ciekawe egzemplarze :). Tak sobie założyłam, mam nadzieję, że z realizacją pójdzie równie dobrze :)

      Usuń
  5. JA takie masełka używam do mycia pędzli najczęściej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie za tłusta konsystencja? Nie osiada to na włosiu?

      Usuń
  6. Lubię olejki do demakijażu Lirene, a także ten nowy Only Bio. Co do masełek, miałam Fluff i niestety strasznie podrażnia mi oczy, może kiedyś wypróbuję FaceBoom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie myślałam, żeby kupić sobie lirene. Onlybio też rozważałam. Fajnie, że to napisałaś. Teraz wiem, że warto przetestować. CO do oczu to jestem prawie pewna, że faceboom też Cię podrażni. U mnie oba niezbyt dały radę wrażliwym oczom ;)

      Usuń
  7. Niby zastosowanie dla każdej cery, ale obawiałabym się wysypu po takim produkcie. Moja mieszana cera ma do tego skłonności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam mieszaną skórę i mnie nie zapycha, więc nie wiem ;)

      Usuń
  8. Nie słyszałam jeszcze o nim. Na pewno przypadłby mi do gustu ten produkt

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :). Staram się na wszystkie odpowiadać i odwiedzać blogi komentujących ;)
Zgodnie z rozporządzeniem RODO zostawiając komentarz zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.