W tym miesiącu wyjątkowo długo zajmuje mi przygotowanie podsumowań. Już minęła połowa miesiąca, a ja wciąż nie opublikowałam denka ani podsumowania lutego. Dziś przyszedł czas na to pierwsze.
Początek roku zaowocował całkiem pokaźnym denkiem – po raz pierwszy od dawna niemal nie zmieściło się w torbie, w której trzymam zużyte opakowania. Przygotujcie się więc na sporą dawkę krótkich recenzji! 😉
1. Eveline, nawilżający płyn micelarny 5w1, aloes - Lubię płyny micelarne od Eveline i ten również mnie nie zawiódł. Skutecznie usuwał makijaż, nie powodował podrażnień oczu ani uczucia ściągnięcia skóry. Zdecydowanie wart polecenia!
2. Catch a tiger, oczyszczający żel do mycia twarzy - Delikatny i całkiem przyjemny żel do oczyszczania twarzy w przystępnej cenie. Świetnie sprawdzi się zarówno podczas porannej rutyny pielęgnacyjnej, jak i jako element wieczornego rytuału.
3. Stars from the stars, glow stars, masełko oczyszczające do twarzy - To był rewelacyjny produkt! Jego nietypowa konsystencja – coś pomiędzy balsamem a galaretką – sprawiała, że aplikacja była bardzo przyjemna. Skutecznie usuwał makijaż i łatwo zmywał się wodą. Z przyjemnością sięgnęłabym po niego ponownie!
4. Clavier, Bright look, gold black pearl, płatki pod oczy - W opakowaniu znajduje się 60 cienkich, dobrze nasączonych esencją hydrożelowych płatków. Część zużyłam jeszcze w ubiegłym roku, a część w tym, więc trudno dokładnie je rozliczyć w denku – nie sposób śledzić, ile par używam na bieżąco. Niemniej były to świetne płatki, idealne na poranek, by zredukować opuchliznę i nawilżyć skórę przed makijażem.
5. Skincyclopedia - Hydrogel Under-Eye Patches with Collagen & Peptides, Płatki hydrożelowe pod oczy - Płatki SkinCyclopedia pod względem kształtu, grubości, stopnia nasączenia esencją, a nawet działania były niemal identyczne jak te z Claviera. Tym, co je wyróżniało, był różowy kolor, zatopiony w hydrożelu brokat oraz przepiękny, truskawkowy zapach.
6. Veet, plastry do depilacji twarzy - 2 sztuki - Wypróbowałam wiele plastrów do depilacji, ale moim zdaniem Veet nie ma konkurencji. Są rewelacyjne, dlatego regularnie trafiają do mojego denka.
8. Bebeauty, płatki kosmetyczne - Kolejny stały bywalec moich denek.
10. Isana, żel pod prysznic, Gemeinsam ist es am schönsten - Żele pod prysznic Isany są mi dobrze znane i często do nich wracam, gdy nie mam pomysłu na inny produkt. Są niedrogie, skuteczne i mają przyjemne zapachy. Jednak to moje pierwsze doświadczenie z edycjami limitowanymi – i muszę przyznać, że to zupełnie inny poziom. Zapachy są bardziej unikalne i intensywne. W tej wersji wyczuwam nuty orzechowo-czekoladowego nadzienia, które tak mi się spodobały, że od razu kupiłam kolejne opakowanie na zapas.
11. Isana, żel pod prysznic, lovely sunrise - Ten zapach pochodzi z regularnej kolekcji. Był przyjemny – kwiatowo-waniliowy z delikatną nutą malin. Ładny, choć dość popularny i często spotykany w drogeryjnych kosmetykach.
12. Seyo, żel pod prysznic, forrest raspberries - Oprócz Isany zużyłam także malinowy żel Seyo. Miał lekką, żelową konsystencję, dobrze rozprowadzał się na skórze, a jego zapach był wyjątkowo przyjemny – maliny odwzorowano naprawdę realistycznie.
13. Ziaja, żel pod prysznic, korzenny piernik - Ten żel pod prysznic skończyłam na początku roku. Wybór padł na niego w okresie świąteczno-noworocznym, bo miałam ochotę na pierniczkowy zapach podczas kąpieli – i pod tym względem był idealny. Konsystencja była standardowa, żelowa, dobrze się pieniła. Jednak biorąc pod uwagę stosunek ceny do pojemności, następnym razem poszukam innej wersji o podobnym aromacie.
14. Skincyclopedia, rozświetlający balsam do ciała z 5% kompleksem z witaminą C, witaminą E i niacynamidem - Balsam zamknięty jest w plastikowym opakowaniu w energetycznym, żółto-pomarańczowym kolorze. Ma lekką, wodnistą konsystencję, dzięki czemu szybko się wchłania i łatwo rozprowadza na skórze. Pachnie pięknie, kwiatowo, z wyczuwalną nutą jaśminu. Nawilżenie jest raczej lekkie, idealne na lato – świetnie sprawdzi się po porannym prysznicu. Na chłodniejsze miesiące sięgnęłam po bardziej odżywcze formuły, ale gdy w styczniu zauważyłam, że jego data ważności dobiega końca, postanowiłam go zużyć.
15. Nivea, antyperspirant w kulce - Stosuję je od dawna i wciąż mam jeszcze dwa opakowania w użyciu. Gdy je skończę, planuję wypróbować coś nowego, bo mam wrażenie, że moja skóra zdążyła się już do nich przyzwyczaić.
16. Stradivarius, perfumy cosy vanilla - Zapach był piękny, waniliowo-kwiatowy, ale niezbyt trwały, dlatego raczej nie zdecyduję się na ponowny zakup.
17. Neboa, Express Effect, Szampon do włosów i skóry głowy, głęboko oczyszczający - Miał bardzo płynną konsystencję i dla większej piany musiałam użyć go trochę więcej. Łatwo się spłukiwał, skutecznie oczyszczał skórę głowy, nie przesuszając końcówek. Nawet przy częstym stosowaniu nie powodował podrażnień, a włosy nie wymagały natychmiastowego nałożenia odżywki.
18. Artiste, Utrwalający spray do włosów kręconych - Staroć, który kupiłam podczas poszukiwań idealnego produktu do stylizacji moich fal. Przez jakiś czas go używałam – spryskiwałam nim włosy i ugniatałam fale, ale efekt nie był satysfakcjonujący. Nie zapewniał takiego utrwalenia, jakiego oczekiwałam. Pozbywam się go, bo jest już przeterminowany, a mam skuteczniejsze produkty do stylizacji.
19. Stars from the stars, star reacher, długotrwały podkład do twarzy - Bardzo płynny produkt o świetnym kryciu, matowym wykończeniu i efekcie wygładzenia. Niestety, miał kilka wad – pompka rozpryskiwała produkt, a formuła mocno osadzała się w bruzdach nosowo-wargowych. Na razie nie planuję do niego wracać, ponieważ znalazłam coś podobnego, ale z lepszą pompką i mniej podkreślającego zmarszczki.
20. Brush up x Maxineczka, satynowy puder do twarzy - To, że zużyłam już drugie opakowanie tego produktu, samo w sobie świadczy o tym, jak bardzo go lubię. Ma satynowe wykończenie, wygląda niezwykle naturalnie na skórze i skutecznie utrwala podkład na cały dzień. Prawdopodobnie jeszcze do niego wrócę, choć na ten moment testuję coś równie obiecującego. 😉
21. Eveline, variete, sypki puder odbijający światło z kwasem hialuronowym - Sypki puder odbijający światło zamknięty jest w różowym, plastikowym opakowaniu, które nie należy do najwygodniejszych – brak zamykanego sitka sprawia, że produkt łatwo się marnuje. Puder łączy efekt wygładzenia z subtelnym rozświetleniem, dobrze utrwala makijaż i wygląda świeżo przez cały dzień. Choć nie przepadam za pudrami z drobinkami, ten jest solidny i może spodobać się fanom takiego wykończenia.
22. Eveline, variete, puder transparentny z lawendą i skwalanem - Ta wersja zdecydowanie bardziej mi odpowiadała. Fantastycznie wygładzała skórę, nadając jej efekt perfekcyjnej gładkości.
23. Bell hypoallergenic, perfect brow, pisak do brwi - Szukając produktu do uzupełniania brwi po mydełku, ale także do samodzielnego stosowania, zdecydowałam się na pisak Bell z końcówką w kształcie trójzęba. Dopiero później natrafiłam na negatywne recenzje, z którymi w pełni się zgadzam. Choć kolor jest ładny, uzyskanie widocznego efektu na brwiach jest niezwykle trudne. Dałam mu kilka szans, ale niestety ani razu nie spełnił moich oczekiwań.
24. Maybelline, super stay matte ink, 15 lover - Wykorzystałam ją do ostatniej kropli. Przepiękna, różowa i wyjątkowo trwała pomadka – bez wątpienia moja ulubiona linia produktów do ust.
26. Do zużytych produktów dorzuciłam dwie próbki.
To już wszystkie zużyte produkty z tego denka! Było sporo hitów, ale też kilka rozczarowań. Cieszę się, że udało mi się zużyć tyle kosmetyków i zrobić miejsce na nowe testy. Mam nadzieję, że moje mini-recenzje okażą się pomocne.
Dajcie znać, czy znacie któryś z tych produktów i jakie są Wasze odczucia! 😊
całkiem spore denko ;D
OdpowiedzUsuńTak, początkiem roku udało mi się sporo pozużywać 😉
UsuńFaktycznie spore denko, super! Znam żel Catch a Tiger - fajny, ale pojemność mała, więc raczej nie wrócę. Płatki Clavier nadal w użyciu u mnie, niezmiennie jestem w szoku jak regularnie ich używasz :D Puder eveline aktualnie używam i bardzo lubię. Podkład stars mam w zapasach i nie mogę doczekać się użycia :) Sporo żeli zużyłaś, ale ich nie znam. Z ziaji wydaje się najbardziej 'mój', a ten z malinami to też jest limitka Isana :)
OdpowiedzUsuńPóki je miałam to nie było poranka bez płatków, teraz jeszcze się nie zdecydowałam na nic innego, ale to kwestia czasu 😂. Ciekawa jestem jak Ci się sprawdzi podkład Stars, liczę, że opiszesz wrażenia w recenzji 😉
UsuńMam zdjęcia już, więc planuję :)
UsuńOo to super 😍
Usuń